Daj cynk
Reklama

Artykuły

Jak zrobić słabą imprezę ASG?

Felietony, 29.04.2018, h. 15:00, dodał: J.K.
48

Zorganizowanie naprawdę kiepskiej imprezy ASG wymaga o wiele więcej oślego uporu, samozaparcia i odporności psychicznej i niż przygotowanie pierwszorzędnego zlotu. Wielu z Was może wiedzieć, jak się za to zabrać. Dlatego też powstał ten poradnik.



Od czasów cieszącego się ponurą sławą Falkenhorsta nie miałem okazji uczestniczyć w totalnie położonych "manewrach". Jak na złość, wszystkie na których ostatnio się pojawiałem trzymały - wyższy lub niższy, ale jednak - poziom. Zaczyna się to robić trochę nudne, więc myślę, że poniższa lista przyda się każdemu, kto chce wybić się z tłumu i przygotować tak słabą imprezę, że trauma przetrwa przez lata.

Problem w tym, że ludzie myślą, jakoby w knoceniu nie było nic trudnego. Nieprawda! Żeby stworzyć zły zlot/scenariusz musisz się niezwykle przyłożyć. Same chęci nie wystarczą. Niemały talentu, upór, konsekwencja, przekonanie o własnej nieomylności, odporność na wiedzę i oszczędne gospodarowanie prawdą to tylko niektóre cechy jakie powinien posiadać zdolny inaczej organizator.

Mam nadzieję, że poniższa lista pomoże Wam ugryźć temat od kwestii technicznej i już niedługo będziemy mogli podziwiać wysyp niezwykle żałosnych zlotów i wydarzeń. Oczywiście mowa o imprezach - nazwijmy to - "masowych". Mil-simami zajmiemy się w swoim czasie.

 

Jak stworzyć beznadziejną imprezę w SIEDMIU prostych krokach?

RADA 1: To gracze są dla Ciebie, a nie Ty dla graczy.

Listę otwiera założenie, które dla Ciebie zawsze powinno być Najwyższym Pryncypium. Pamiętaj o tym i powtarzaj to sobie codziennie - to Ty masz Plan. To Ty masz Wizję. To Ty jesteś Nieomylny. To do Twoich wyśrubowanych wymagań powinni dostosować się ludzie. Jeżeli ośmielili się na coś narzekać, oznacza to jedynie, że nie dojrzeli jeszcze do poziomu jaki prezentuje Twoje Dzieło. Jeżeli coś nie funkcjonuje prawidłowo - gracze za mało się starali. Jeżeli nie bawią się dobrze - na pewno mają negatywne nastawienie i złośliwie chcą zrobić Ci czarny PR, bo są po prostu zazdrośni.

W ogóle nawet nie ma opcji, żeby coś poszło źle - jeżeli działa tak, jak działa to znaczy, że tak ma być, a inni się nie znają.

 

KROK 2: Ratuj czytelnictwo w kraju.

Eksperci od lat biją na alarm, że Polacy z roku na rok czytają coraz mniej. Tak być nie może! Przed imprezą wyprodukuj tonę dokumentów, których znajomość będzie niezbędna (podkreślam - NIEZBĘDNA) do zrozumienia czegokolwiek, co dzieje się na terenie. Kilkunastostronicowe regulaminy, aneksy do regulaminów, szczegółowe tło historyczne wyimaginowanych krain toczących nieistniejącą wojnę, wymyślne procedury... Ludzie kochają takie rzeczy.

Pamiętaj, że człowiek to ciekawska istota - informuj graczy o wszystkim. Najlepiej, jeżeli co jakiś czas będziesz zmieniać niektóre punkty regulaminu i generalnie skomplikujesz trochę zasady takiego np. respienia się, czy ładowania kulek do magazynka. Stwórz na to skomplikowany wzór albo jakiś dziwny mnożnik z kilkoma miejscami po przecinku. W Prawdziwym Wojsku też masz dziwne i niezrozumiałe procedury, więc doda to Twojej imprezie realizmu.

Aha, i nie staraj się za bardzo wyeksponować najbardziej niezbędnych informacji (poza numerem konta, bo bez tego ani rusz). Spostrzegawczość w airsofcie to rzecz nieodzowna i każda sposobność do treningu jest jak najbardziej pożądana.

 

KROK 3: Pamiętaj, aby całość nie przesłoniła Ci szczegółów

Częściowo połączone z punktem powyższym.

Bądź bardzo, ale to bardzo drobiazgowy. Pamiętaj, że takie detale jak kolor tła na stronie internetowej, logo wydarzenia, zdjęcie w tle na fanpage'u, czcionka w newsletterze, nazwy stron konfliktu, czy imiona postaci w tle fabularnym to nie trzeciorzędne głupoty, ale kwestie nieomal życia i śmierci, których perfekcja jest NIEZBĘDNA.

Nikt nie chce przecież uczestniczyć we wieśniackim zlocie, który ma brzydkie logo, czyż nie?

Mechanice rozgrywki nie musisz poświęcać aż takiej uwagi, ale jeżeli już za coś się weźmiesz to zrób to nadporządnie - pamiętaj żeby szczegółowo rozpisać każdą czynność, uwzględniając wszystkie możliwe okoliczności i sytuacje. Generalnie komplikuj jak się da, żeby maksymalnie odwzorować niełatwą, moralnie niejednoznaczną wojenną rzeczywistość. Oczywiście wyrywkowo kontroluj graczy z przestrzegania Twoich procedur. Nie wahaj się ich publicznie opieprzać, wysyłać karnie do respa tak często, aż się nauczą, ewentualnie karnie usuwaj ich z terenu gry.

W ogóle takie przyziemne, podłe rzeczy jako toalety, śmietniki i zapewnienie wody do mycia to sprawy niegodne Twojej osoby. Ty zostałeś przecież stworzony do bardziej górnolotnych rzeczy. Zresztą w Prawdziwym Wojsku braki na froncie też występują, więc o co w ogóle chodzi?

 

KROK 4: Bądź wyrozumiały.

Aczkolwiek tylko dla siebie.

Jesteś przecież wyłącznie człowiekiem i każdemu zdarzają się potknięcia. A poza tym wszyscy powinni być dozgonnie wdzięczni, że Tobie się Chciało. Oni przyjechali tylko się tu bawić, a to Ty ciężko pracowałeś całe miesiące, żeby Twoja Wizja się urzeczywistniła.

Może bez przesady z tą ciężką pracą, ale jednak coś zrobiłeś, prawda?

Nie Twoja wina, że nie dojechały obiecane pojazdy, a sam zlot okazał się po prostu zwykłym "mytuwytu" za niemałe pieniądze! Na Prawdziwej Wojnie też nie zawsze jest kolorowo, a Ty miałeś dużo innych, ważnych i owianych tajemnicą obowiązków.

Jak ktoś ma pretensje, że od początku imprezy siedzi w krzakach i nic się nie dzieje, to niech siedzi, ale cicho. Na Prawdziwej Wojnie jakby dostał rozkaz, to by nie było marudzenia, a nawet cieszyłby się, że nie ma nic do roboty!

Graczy karaj zaś bez litości za łamanie reguł! Muszą mieć w końcu do Ciebie szacunek i poczuć ten "wojskowy dryl", po który tu przecież przyjechali, prawda? Ktoś wyszedł za teren gry? To oszust sabotujący Twoją pracę! Won do domu! Ma problem, bo nigdzie nie było zaznaczonego ograniczenia? Na mapie jest linia. Trzeba było nauczyć się ją czytać. Przecież była do samodzielnego wydrukowania na 14 stronie regulaminu. A że czarno-biała i niewyraźna? To mógł zrobić lepszą i podzielić się z innymi, a nie teraz stękać.

 

KROK 5: Obiecuj, obiecuj i jeszcze raz obiecuj.

Stara, dobra demokratyczna zasada głosi - "nikt Wam nie da tyle, ile ja Wam obiecam".

A nic tak nie przyciąga uczestników jak obietnice.

Więc obiecuj. Obiecuj pojazdy. Obiecuj racje żywnościowe. Obiecuj miejsca w Prawdziwych Wojskowych Namiotach. Obiecuj naszywki. Obiecuj koszulki. Obiecuj codziennie ciepły posiłek. Obiecuj szkolenia z taktyki. Obiecuj profesjonalną łączność i łańcuch dowodzenia. Obiecuj dużo. Nie ma znaczenia, co dokładnie obiecasz, bylebyś obiecał tyle, ile Ci ślina na język przyniesie. Będziesz się martwić później, a najlepiej to wcale.

Statystycznie, im więcej obiecasz, tym więcej z tego zrealizujesz, jasne? Do tego, możesz nawet zrealizować wszystkie obietnice w wersji budżetowej. W razie czego zasłoń się jakimś zapisem w regulaminie. Nikt w końcu nie mówił, że pojazdy nie mogą kartonowymi atrapami, racja żywnościowa to dwie chińskie zupki, obszary CQB to korytarze ze "strecza", a profesjonalna łączność będzie polegać na wydzieleniu kanałów PMR i umieszczeniu na stronie zerżniętej z Wikipedii procedury MEDEVAC.

Poza tym obietnice, deklaracje i sugestie nie muszą mieć pokrycia w rzeczywistości. A może muszą? Nieważne. Większość ludzi też tego nie wie.

 

KROK 6: Bądź nieuchwytny.

Niektórzy mali ludzie mogą nie doceniać Twojego Poświęcenia i mogą domagać się "wyjaśnień" (jak gdyby im się należały. Płacili za imprezę, a nie wyjaśnienia - pamiętaj!)

Dlatego musisz opanować bycie nieuchwytnym jak ninja. Objawiaj się w kilku miejscach jednocześnie (tzn. jak ktoś dobija się z pretensjami telefonicznie, to mów, że jesteś już na innym spotkaniu i rozwiązujesz bardzo palące kwestie). Zawsze gdzieś się spiesz. Miej w uchu słuchawkę Bluetooth albo od radia (wyłączonego) i w niewygodnych momentach rozmowy uciszaj ludzi gestem i udawaj, że ktoś nadaje WAŻNE INFORMACJE, po czym rzucaj "OK. Będę za 5 minut!", wejdź do samochodu i odjedź na stację benzynową po hot doga.

Poinstruuj swoich wspólników - jeżeli ich masz - żeby mówili graczom, że "sprawa nie leży w ich kompetencjach", a Ty będziesz w sztabie za godzinę. Możesz też jednego z nich wyznaczyć na kozła ofiarnego, którego obarczysz całą winą za niepowodzenie imprezy.

Jeżeli jednak zostaniesz osaczony, bez możliwości odwrotu - nagrywaj całą sytuację i na wszystkie zarzuty odpowiadaj z bezczelnym uśmiechem, protekcjonalnym tonem - "Panowie, ale o co macie pretensje? Przecież wszystko jest napisane w regulaminie, który zaakceptowaliście dokonując płatności. Inni gracze bawią się WSPA-NIA-LE, a tylko Wam coś ciągle nie pasuje".

Oczywiście nie wahaj się przedstawiać fałszywym nazwiskiem/ksywą. Każdemu możesz podać inną. Będzie zabawniej.

 

KROK 7: Marketingiem załatasz wszystko

Twoim priorytetem powinno być promowanie imprezy wszystkimi dostępnymi środkami. Łączy się to trochę z punktem o obietnicach, ale nie do końca.

Oczywiście ktoś będzie o te obietnice pytać i trzeba im coś odpowiadać.

W tym celu opanuj marketingowe stosowanie eufemizmów, sofizmatów i niedopowiedzeń. Olewaj bardziej szczegółowe pytania, ewentualnie odpisuj, że więcej będzie wiadomo "już niedługo", że "musisz skonsultować się z zespołem", albo że "to niespodzianka która zapadnie Wam w pamięć na lata". Oczywiście więcej nie wracaj do tematu.

Zamiast "niedopracowany" mów "na bieżąco udoskonalany", zamiast "nie mieliśmy na to pomysłu" mów "pozostawiliśmy to inwencji graczy", teren nie jest mały, ale "nastawiony na ciągłą akcję", mapy nie są "niedokładne", ale "nowatorsko położyliśmy nacisk na działania zwiadowcze" itd. itp.

Pamiętaj przy tym, że obietnice same się nie sfinansują i ktoś musi za nie zapłacić. Oczywiście nie Ty. Ty już inwestujesz w imprezę swój czas. Najlepiej więc, jeżeli impreza będzie droga. W ekskluzywnych restauracjach dostajesz mało jedzenia za duże pieniądze, a płacisz za "prestiż", "korzyści niematerialne" i "obsługę". Najwyraźniej to działa, więc zrób to samo.

Do tego dzwoń, mailuj, informuj, postuj... Sprawiaj wrażenie, że przygotowania idą pełną parą, nawet jeżeli od miesięcy drepczą w miejscu. Parafrazując klasyka - jak będziesz kłapać paszczą o swojej imprezie, to w oknach mają się witraże robić. Najlepiej jeżeli załatwisz też sobie kilku sponsorów i patronów medialnych. To niezwykle efektywnie nakręca tzw. "hype".

 

Podsumowanie

Zorganizowanie z premedytacją żałosnej imprezy wymaga od Ciebie wielu wyrzeczeń. Przede wszystkim musisz wyrzec się własnej godności. Bardzo pomaga w tym kręgosłup moralny o giętkości węża ogrodowego.

Pamiętaj, że Twoja impreza ma przypominać tort bezowy - ładnie opakowany, a w środku pusty, nic niewnoszący do jadłospisu i powodujący mdłości.

Nie zapomnij też o koźle ofiarnym, na którego zrzucisz winę za niepowodzenia. Powinien to być młody/łatwowierny/umiarkowanie domyślny człowiek (najlepiej wszystko naraz). Możesz nawet zachować czystą kartę i zorganizować kilka fatalnych zlotów w różnych miejscach Polski.

Na koniec mój ulubiony pomysł - pójdź do banku, gabinetu lekarskiego, na targi czy gdziekolwiek, gdzie leżą wizytówki z nazwiskiem konkretnego człowieka. Rozdawaj je niezadowolonym graczom z prośbą o kontakt po imprezie i obserwuj jak płonie świat.

Nie zapomnijcie podzielić się z nami swoimi wspomnieniami z najgorszych imprez, na jakich byliście, ewentualnie o Waszych pomysłach na zorganizowanie jak najżałośniejszego zlotu. Liczymy na Waszą kreatywność!

PS.: A poważniej mówiąc - mam nadzieję, że powyższa lista przyda się mniej lub bardziej początkującym organizatorom, wyjaśniając mniej więcej to, czego należy BEZWZGLĘDNIE UNIKAĆ. Po prostu róbcie imprezy z myślą o tym, żeby gracze bawili się wyśmienicie. Pamiętajcie, że najlepsze gry i zabawy to takie, co mają PROSTE REGUŁY. No i pamiętajcie, że ludzie jadą do Was w pierwszej kolejności po epickie akcje i ciekawe wspomnienia, a nie po naszywki, koszulki i inne bzdety.

Zdjęcia pochodzą z reportażu ze zlotu Combat Alert 8. Jak widać - tam poszli na łatwiznę. Są pojazdy, scenariusz, pozoracja pola walki i wojsko.

Ocena wszystkich (4.89, głosów: 9)

  • Dodaj do:
  • Facebook

Komentarze

Przejdź na koniec listy komentarzy
KSM4 29.04.2018, h. 17:34 KSM4
Znam jeszcze prostszy sposób....Wystarczy zaprosić ludzi z replikami HP. Z miejsca będzie słaba.
xDDDDDDDDDDDD
Hudy01 29.04.2018, h. 18:14 Hudy01
To, że "materiał ludzki" decyduje o jakości imprezy w takim samym - jak nie większym - stopniu, co zaangażowanie organizatora jest faktem.

Nie doszukiwałbym się jednak korelacji pomiędzy stosowanym napędem, a jakością gracza. Nas swojej drodze spotykałem już idiotów z HPA, AEG, GBB i nawet zwykłym ASG. Spotykałem oszpejowanych jak choinki "komandosów" patrzących na wszystkich z góry, spotykałem też biednie wyposażonych ludzi łypiących z zazdrością na każdego, kto miał lepszą replikę czy fajniejszy sprzęt.

Z drugiej strony na mojej drodze pojawiło się wielu świetnych graczy z wyżej wymienionych grup. Wniosek jest prosty - kwestia człowieka i tyle. Jak ktoś jest burakiem to nim zostanie nieważne, jaką replikę weźmie do ręki czy jaką kamizelkę założy.

Baranów między nami jest mało, a że głośno ryczą i pasują zabawę fajnej większości to inna sprawa.
J.K. 30.04.2018, h. 11:48 J.K.
A myślałem, że to gówniaki z cm0.28 najczęściej wszystko psują xD
EndeBeats 30.04.2018, h. 16:36 EndeBeats
psujo psujo, jak uszczelom operejtora commando z replą za ponad 1000000 ziko :D
Szeryf_Wlkp 02.05.2018, h. 08:14 Szeryf_Wlkp
Piekne
=Vincent= 03.05.2018, h. 11:34 =Vincent=
Ciekawy wniosek. Po czym wnosisz, że to rodzaj napędu repliki decyduje o jakości imprezy?
grounge 04.05.2018, h. 10:17 grounge
Grounge, zakładam że z kompleksów lub podobnych klimatów mało człowieczych.
Jebnął jak głupi, i zostało.
Kosmo 05.05.2018, h. 16:27 Kosmo
#Kosmo, tak mnie się też wydaje. Tym bardziej, że rzucone i żadnych argumentów, polemiki, nic. Wygląda na zachowanie pod tytułem "Walnąłem boba, a teraz wcinam pop corn patrząc jak się żrą". Czyżby kolejny pieniacz, troll i spec od rozpętywania gównoburzy? (Jeśli kogoś określenie "gównoburza" uraża to przepraszam :), ale mnie tu idealnie pasuje. )
grounge 07.05.2018, h. 14:45 grounge
To jest ASG a nie nurkowanie. Pedały z wężykami i butlami. Ultra rofy i tony FPS na zawołanie. Tam gdzie kończy się ASG zaczyna się HPA
KSM4 07.05.2018, h. 16:41 KSM4
Haha, oj, ból dupy bo polar star za drogi?


"tony fps na zawłoanie" typie, ty chyba nie wiesz o czym mówisz xD
Hudy01 07.05.2018, h. 18:37 Hudy01
#KSM4 - Misiu pluszowy z malinowym noskiem zacznijmy od choćby odrobiny kultury i myślenia, choć po zerknięciu na komentarze i wpisy jakie zostawiasz po Sobie to się tego nie spodziewam. Natomiast po tonie i treści, wspomnianych komentarzy, wnoszę, że twoje pojęcie, już nawet nie o replikach, ale o samej istocie ASG jest dość znikome żeby nie używać słowa żadne. Nadal brak jakichkolwiek argumentów czemu to replika HPA to już nie replika ASG. Na marginesie szybciej i łatwiej uzyskasz "tony fps" w replice elektrycznej z szybką wymiana sprężyny niż w replice z napędem HPA. Póki co nie pokazałeś nic poza arogancją, chamstwem, ignorancją i totalnym brakiem jakiegokolwiek myślenia.
grounge 08.05.2018, h. 11:53 grounge
Kolega chyba spadł z wysokiego drzewa i nie miał kasku :)

Argument tak samo realny jak pojazdy na Falkenhorście.

Czyżbyś miał jakieś kompleksy ? A może brakuje doświadczenia ?

Napęd repliki decyduje o jakości imprezy ? Pierwsze słyszę.
Spajda 10.05.2018, h. 23:49 Spajda
Zmień pracę, weź kredyt. Albo strzelaj się z kimś normalnym.
Pitek 11.05.2018, h. 16:16 Pitek
Mendi 01.05.2018, h. 00:22 Mendi
Brakuje fotki Bernarda i Pana w białych spodniach... prawdziwych ikon skopanej imprezy.
Oficjalnym organizatorem była firma United Ideas sp. z o.o., której prezesem zarządu jest Łukasz Janusz Chojnowski.

Doprecyzowuję, bo jest kilku Łukaszów Chojnowskich oraz kilka firm o nazwie podobnej do United Ideas.

Informacja jest dostępna na różnych stronach, w tym też na stronie KRS.
J.K. 01.05.2018, h. 06:44 J.K.
Hesh 01.05.2018, h. 01:35 Hesh
Jak zrobić słabą imprezę. Większość fotek z CA. To nie przypadek xD
Na kogoś musiało paść.;)

CA ma swoich wiernych zwolenników oraz zagorzałych przeciwników. Po każdej edycji widzę masę skrajnych głosów na temat tego zlotu, ale wynika to chyba z tego, że przez długi czas impreza nie miała jasnego przekazu i ludzie nie wiedzieli czego oczekiwać - dużej strzelanki, czy może czegoś ambitniejszego.

Sam nie zaliczam się do żadnej z tych grup, bo nie byłem, ale chyba nie jest aż tak źle, skoro od 10 lat odbywa się co roku.
J.K. 01.05.2018, h. 06:12 J.K.
To jest po prostu nadużycie.
Mariusz-BRT 08.05.2018, h. 16:05 Mariusz-BRT
lukebuka 01.05.2018, h. 14:06 lukebuka
Mam wrażenie, że artykuł powstał na podstawie realnego wydarzenia innego, niż Falkenhorst. Czy ktoś mógłby mi przytoczyć nazwę takiej imprezy, gdyż nie ukrywam, że bardzo chciałbym pójść na tak słabą imprezę? ;D
Powiedzmy, że to kompilacja negatywnych zachowań organizatorów. których doświadczyłem przez lata na własnej skórze jako uczestnik oraz szczypta tego, co ja schrzaniłem jako organizator.

Chociaż nie ukrywam, że organizatorzy Wałkenhorsta zagrali główną partię, bo to, co zrobili to po prostu był skandal.
J.K. 02.05.2018, h. 08:28 J.K.
thor_ 04.05.2018, h. 13:52 thor_
>>>>szczegółowe tło historyczne wyimaginowanych krain toczących nieistniejącą wojnę,<<<<

Hmm...

Akurat to jest coś, co często, umiejętnie wykorzystane podnosi tak atrakcyjność jak i wrażenia z samej imprezy na dużo wyższy poziom.

Ja wiem, że środowisko dzieli się na:

1 - ludzi którzy mają w doopie po co idą/jadą na imprezę - grunt, żeby wywalić 10 hicupów i "wygrać",

2 - ludzi którzy jada na imprezę nie koniecznie postrzelać ale za to spotkać się i pogadać,

3 - ludzi którzy lubią przed impreza poznać chociaż ogólnie teren jeżeli go nie znają wcześniej (mapy itp.)

4 - wreszcie na tych którzy lubią wbić sobie do głowy jakąś "fabułę" bo tak po prostu mają.

Teraz do sedna:

patrze przez pryzmat MILSIMów o których ten artykuł akurat nie jest ale kwestia fabuły, "realiów" konfliktu czy sytuacji panującej w rejonie "działań" bardzo często jest wykorzystywana także na zwykłych strzelankach. Ja wiem, ze jestem pewnie "zmanierowany" dawnym środowiskiem trójmiejskim, gdzie imprezy te kilkugodzinne - weekendowe były ciągnącym się przez kilka lat "serialem"/cyklem który łączył właśnie wyimaginowany świat, państwa, konflikt i sytuacja polityczna. Śmiem twierdzić, że spora część ówczesnego środowiska wręcz utożsamiała się z konkretnymi stronami, frakcjami, państwami tych realiów.

Tak więc pisanie w prześmiewczym tonie, o tym aspekcie przygotowań imprez świadczy albo o zerowym doświadczeniu z takimi imprezami, albo o stosunku autora do tej nazwijmy to "literackiej" części organizacji imprez.

Rozumiem, że autor może mieć gdzieś "przyczyny", realia czy późniejsze "skutki" fabularne imprezy/imprez, ale czy to uprawnia do "wyśmiewania" czy wytykania takiego podejścia jako "zapewniającego położenie organizacyjne" imprezy?

Nie sądze...
Na "położenie" imprezy ma przede wszystkim wpływ niewłaściwe ułożenie priorytetów. W tym zajęciem się zawiłą fabułą kosztem mechaniki, zwłaszcza na wydarzeniu, gdzie fabuła schodzi na dalszy plan.

Zresztą posłużę się cytatem z kolegi Niedźwiedzia z ekipy Silent Hunters, który wypowiedział się parę lat temu pod artykułem o Falkenhorście i ujął tę kwestię bardzo trafnie:

"Typowy gracz raczej nie jedzie na drugi koniec Polski po to aby dostać pakiet uczestnika czy zawiłą fabułę. Jedzie po przygodę, przeżycie, zabawę i chce z niej wrócić zdrowy i zadowolony.

1) podstawową potrzebą jest bezpieczeństwo - organizator powinien to zapewnić na pierwszym miejscu. Na przykład: karetka medyczna zgodnie z wymogami dla imprez masowych, realne chrono, posiadanie prawdziwych danych o uczestnikach gry a nie tylko ksywek, legalizacja pobytu na terenie, zasady higieny (toytoyie, woda) itd...

2) drugą potrzebą jest przygoda, przeżycia i zabawa czyli: misje, zadania, sztab, organizacja zespołów graczy, łączność ze sztabem (ale wiarygodna jak GSM a nie skomplikowana niby-paramilitarna, która rzadko działa), prosta i zrozumiała fabuła, balans sił, aktywne dążenie organizatorów do wytworzenia rywalizacji wśród graczy (organizacja kontaktów, sprzecznych celów misji, koordynacja itd).

3) trzecią potrzebą są urozmaicenia: fajerwerki, pirotechnika, pojazdy, konstrukcje i instalacje, namioty itd...

4) na końcu wygoda i bajery: jedzenie od organizatorów zamiast własnego, plakietki, naszywki, skomplikowana i zawiła fabuła, pojazdy które zazwyczaj tylko są i generują mnóstwo kosztów, zawiłych zasad i stwarzają prawdziwe zagrożenia itd..."
J.K. 04.05.2018, h. 15:18 J.K.
To mi podpowiedz, jak "zorganizować" przygodę dla ludzi przebranych za "super pro speszjals komando" trzymających w rękach zabawki na kulki??

W moim odczuciu przygodą w realiach "gier" ersoftowych jest właśnie "wkręcenie" się w postawione przed Tobą zadania i sposób ich wykonania.

Dla mnie pojechać na drugi koniec Polski z kumplami od piwa, żeby sobie poszukać w lesie skrzynki "po jabłkach" i przy okazji ostrzelać gości którzy jej szukają to paranoja i nie warta uwagi "impreza".

Ale pojechać na drugi koniec Polski z kumplami z oddziału kappa/omega/delta", otrzymując wcześniej drogą elektroniczną zakodowane informacje na temat sytuacji, terenu działań i stosunku sił w jego rejonie, informacji dotyczących konkretnego zadania. Wszystko to na podłożu "geopolitycznym". Wreszcie na 24 godziny przed startem konkretne współrzędne "zrzutu", czas, przedziały czasowe istotne dla wykonania zadania oraz dane dotyczące "wyjścia" - top dla mnie jest przynajmniej 50% klimatu-wkręcenia-przygody. To czy potem kogokolwiek ostrzelam, czy spotkam , zobaczę to jest nie istotne. Grunt żebym z ekipą wykonał zadanie.

Znam przynajmniej kilka przykładów imprez (wszystko to co prawda były MILSIMy) gdzie własnie fabuła, i samo zadanie było istotne bo po imprezie okazało się, że wszystkie ekipy biorące udział w imprezie zaczynały podejrzewać że były same "na terenie działań".

I teraz dowcip: gdyby nawet tak było, to każda z ekip była tak wprowadzona fabularnie przed imprezą, a potem tak prowadzona w trakcie imprezy, że zdecydowana większość uczestników i tak oceniła imprezę jako jedną z ciekawszych. NIE WYSTRZELIWUJĄC ANI JEDNEJ KULKI, NIE WIDZĄC PRZECIWNIKA a na koniec podejrzewając że z ponad 100 osób tylko oni (10-15 osób byli faktycznie na imprezie.

Jak już pisałem to były MILSIMy, ale akurat kwestia fabuły w moim odczuciu nie rozgranicza strzelanek czy MILSIMów - w obu przypadkach jest czymś co nie tylko jest wisienką na torcie, ale w 50% decyduje o tym czy ktoś imprezę zapamięta na dłużej niż do następnego weekendu. Zapomni tło geopolityczne, zapomni nazwy państw... Ale na pewno będzie pamiętał, że wziął udział w czymś co nie było zwykłym naparzaniem z kompozytu.

Tak wiem jestem skrzywiony...
thor_ 04.05.2018, h. 18:14 thor_
W przypadku symulacji - zgoda. Tam procedury, briefy, zebrania przed i tym podobne elementy robią klimat i są ze wszech miar pożądane.

Też jeździłem na imprezy, gdzie nie wystrzeliłem ani razu i gdzie nocą pośrodku niczego (w strategicznym miejscu po współrzędnych) rozstawiałem z kumplami wyrzutnię plot chroniącą FOB (czyli kilka PCV na drewnianym stojaku) tylko po to, żeby kablem (sznurkiem) podłączyć ją do zasilania na najbliższym słupie trakcyjnym i to były potężne emocje, czy zaraz nas ktoś nie zauważy i nie rozstrzela.

Ale ja nie o tym pisałem.

Ty cały czas mówisz o mil-simach, gdzie ja zaznaczyłem, że nie biorę ich pod uwagę i wypowiadam się o imprezach "dla ludu".

Gdybyś zaczął wyczyniać takie cuda-wianki z ROE czy innym SOP na imprezie "masowej", gdzie przeważają ludzie, którzy na co dzień są typowymi "białymi kołnierzykami" o aktywności fizycznej "praca-samochód-zakupy-dom" i airsoft traktują jako formę rekreacji, przed imprezą pozarzucasz ludzi stosem maili z danymi wywiadowczymi i rozkazami, a po wszystkim zażądasz AAR, to cóż - powodzenia.;)

Problem w tym, że wielu organizatorów imprez skupia się na tak drugo-, a nawet trzecioplanowej kwestii jaką jest tło (nie bez powodu zwane TŁEM) fabularne, że zaniedbują zadania i mechanikę rozgrywki. A potem mamy coś, co od zwykłej strzelanki odróżnia tylko liczba osób na terenie i rozbudowana fabuła, z którą zapoznało się może 5% uczestników.

Jak wkręcić ludzi w grę na "masówce"? Proste - dużo celów do zdobycia i przejmowania, dużo strzelania, relatywnie mało bezcelowego łażenia. W miarę możliwości przygotowanie terenu o stanowiska strzeleckie. Do tego wspólny sztab prowokujący starcia. No i dosłownie kilkuzdaniowa fabuła wyjaśniająca po co do siebie strzelamy i co jest celem gry. Bez elaboratów.

Oczywiście przygotowując milsima trzeba postąpić całkowicie odwrotnie.;)
J.K. 04.05.2018, h. 19:27 J.K.
J.K. dowcip polega na tym, że cała seria a nawet serie "strzelanek-jebanek" swojego czasu w trójmieście było organizowanych właśnie na potężnej i solidnej podstawie fabularnej - o czym wspomniałem wyżej gdzieś. TO NIE BYŁY MILSIMY - to były zwykłe sobotnie/niedzielne strzelanki.

Piszesz, że:
>>>>Problem w tym, że wielu organizatorów imprez skupia się na tak drugo-, a nawet trzecioplanowej kwestii jaką jest tło (nie bez powodu zwane TŁEM) fabularne, że zaniedbują zadania i mechanikę rozgrywki<<<<

To mi wyjaśnij jakąż to wyjątkową mechanikę gry i zadania powinno się przygotować na "większą jebankę" jeżeli nie istotne jest "tło fabularne"?? Czym chcesz "umotywować" takie a nie inne "zasady/mechanikę".

Respy co 5 minut czy co godzinę?
Czerwona szmata na lewym ramieniu czy w uniesionej prawej ręce?
Hicapy podkręcane w lewo czy w prawo?

Pisząc o tym jak położyć większą imprezę wystarczy napisać, żeby nie przejmować się graczami. Cała reszta to pierdoły. A przygotowanie fabuły i wynikających z niej zasad to coś co jest szkieletem porządnej imprezy bez względu na to czy to milsim czy jebanka.

To czy ktoś skopie fabułę, mechanikę itp to tylko kwestia umiejętności i zaangażowania orga.

Ze wszystkim co napisałeś w artykule mogę się zgodzić z wyjątkiem tego co napisałeś o wartości tła/fabuły.
thor_ 04.05.2018, h. 21:13 thor_
Thor, nie będę pisać po raz kolejny tego samego. Na Twoje pytania odpowiedziałem już wcześniej.

Fajnie, że te kilka lat temu w Trójmieście zebrała się grupa ludzi, która robiła sobie strzelanki z elementami RPG. Takie podejście to raczej wyjątek od reguły i nie zawsze będzie działać.

Przy okazji - nigdzie nie napisałem, że fabułę można całkowicie olać. To jak z grami komputerowymi. Innego podejścia oczekujesz siadając do Wiedźmina czy Fallouta, innego grają w GTA, Dooma czy inną strzelankę.

Sensownie poprowadzona rozgrywka ze szczątkową fabułą zawsze się obroni. Najlepsza, ale słabo opakowana fabuła polegnie z kretesem.

Jak już przerzucamy się przykładami kilkuletnich cykli - w Poznaniu Qurcz z ekipy Dzikusy przez 3-4 lata organizował cykl imprez opartych o jeden z trybów gry Battlefield - ten ze zdobywaniem kolejnych checkpointów. Fabuły było tyle, co nic, a mimo tego ludzie świetnie się bawili przez lata, gdzie liczba uczestników na sobotniej strzelance dochodziła do 200.

OK, w pewnym momencie trochę rozbudował fabułę, ale szybko się z tego wycofał, bo efekt był niewspółmierny do wkładu, a i ludzie narzekali, że wolą jednak grać bez udziwnień..

Nie policzę też ilu organizatorów porywało się na robienie strzelanki z fabułą i kończyło się na jednej, może trzech edycjach, które ściągały coraz mniej uczestników.

Na większości dużych imprez, o ile jakaś fabuła jest, to też nie stanowi osi działań zdecydowanej większości graczy, którzy przyjechali sobie tylko postrzelać i meandry opowieści ich nie interesują.
J.K. 05.05.2018, h. 07:33 J.K.
Bernard 06.05.2018, h. 18:26 Bernard
Z perspektywy czasu nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się w całej rozciągłości.

Chciałem też wyrazić żal że to akurat mój Falkenhorst stał się podstawą do napisania tego artykułu. Nie było moją intencją zorganizować go w taki sposób i przepraszam za tamtą imprezę. Organizacja Falkenhorsta to był jeden z największych błędów w moim życiu i nie było moją intencją zepsucie weekendu uczestnikom ani zaszkodzenie środowisku.

Jeszcze raz przepraszam i życzę na przyszłość samych udanych imprez,
Bernard
Drogi Bernardzie....

Na takie słowa jest o 3 lata za późno.

Zwróć wszystkim na konta chociaż połowę pieniędzy, a niesmak znacznie zmaleje.

Z perspektywy czasu żałuję, że przeszkodziłem kolegom z Litwy w zrobieniu wam solidnej, słowiańskiej kocówy.....

Powodzenia !
Spajda 07.05.2018, h. 08:47 Spajda
Buhahahahha, ale klopsik sie zgadza?
Na koncu powinnien byc tekst "zapraszam na nowego lepszego shithorsta" ahahahahhaha
qsher 07.05.2018, h. 09:50 qsher
O, tego się zupełnie nie spodziewałem.

Doceniam posypanie głowy popiołem, chociaż minęło już kilka ładnych lat. Niestety to nie przedszkole, żeby "przepraszam" naprawiło wszystkie szkody. Szczególnie tych wizerunkowych wyrządzonych polskiemu airsoftowi za granicą już nie da się naprawić. Można mieć tylko nadzieję, że nikt nie zaserwuje nam w najbliższym czasie podobnej wtopy, rozdrapując rany.

Poza tym - żeby chodziło tylko o zepsuty weekend, to Twój zlot nie byłby rozpamiętywany przez tyle lat. W przypadku takich Hiszpanów czy nawet Litwinów trzeba mówić raczej o zepsutym tygodniu.

Tyle z mojej strony. Nie chcę kopać leżącego, bo wielu ludzi już zmieszało Cię z błotem.
J.K. 07.05.2018, h. 10:42 J.K.
O ile co się stało, to się już nie odstanie, to mimo wszystko szanuję za wyjście po takim czasie do ludzi i napisanie przeprosin, które, mimo, że nie naprawią wyrządzonych szkód, świadczą o tym, iż winny nie zostawił ot, tak, swoich błędów, tylko cały czas o nich pamięta. To wciąż lepiej od mitycznego współorganizatora w białych spodniach, który jak dotąd się nie ujawnił. Osobiście żałuję, że nie ma już lokalnych bernardowych jebanek w okolicach Warszawy, bo te, choć swoje kosztowały za wejście, oferowały ciekawy scenariusz rozgrywki, który pozwalał się dobrze bawić, a od strony formalnej nie było niedociągnięć, tym większe moje zdziwienie, że ostatnia impreza Bernarda skończyła się, jak skończyła. Sam ostatnio organizowałem strzelankę i mimo, że to nie był pierwszy raz, to zdecydowanie zabrakło mi umiejętności, by na szybko rozwiązać problemy organizacyjne, które niespodziewanie wystąpiły i wtedy sobie uświadomiłem, iż dobrym organizatorem imprez trzeba się po prostu urodzić. Życzę Ci, Bernard, żeby udało Ci się odzyskać dobre imię, bo właśnie na Twoich strzelankach, jako młody szczyl uczyłem się świata Airsoftu, więc to właśnie z nich pozostały mi najlepsze wspomnienia. ;)
lukebuka 07.05.2018, h. 19:12 lukebuka
SuchyGliwice 07.05.2018, h. 10:25 SuchyGliwice
"Nie może zapewnić uczestnikom szczególnych doznań i zabawy w trakcie wydarzenia. To, by czas gry stał się czasem dobrej zabawy, jest odpowiedzialnością uczestnika."

Zawsze można takie coś wrzucić w regulamin i załatwione ;)
German_Gun_Fan 07.05.2018, h. 13:23 German_Gun_Fan
Jestem w ciężkim szoku, że nie ma podpunktu ,,brak ograniczeń w zakresie ilości amunicji" tzn BAN totalny na hi capy oraz ograniczenie na ogólną ilość pestek przy dupie do doładowania. Byłem na zlocie, gdzie można było mieć tyle hi capów ile się chciało i był to zlot po prostu beznadziejny, mimo że reszta rzeczy się zgadzała i byłem wielokrotnie na zwykłej strzelance, na której były ścisłe limity na ilość amunicji zgodną z ostrymi spluwami (właściciele Coltów 1911 byli smutni) i było rewelacyjnie. No jak może być milsim z hi capami no jak? xD Patologia.
Zależy od charakteru gry. Na mil-simach, o których teraz z rozmysłem NIE pisałem limity amunicji są jak najbardziej niezbędne.

Na różnego rodzaju zlotach i strzelankach - zależy od tego, kogo się spodziewamy. Na droższej imprezie gdzie raczej nie będzie nowych - ze spokojem można zakazywać hi-capów. Na lokalnych scenariuszach raczej nie ma takiej potrzeby.

Nagle może się okazać, że typ wydał 1000 PLN na replikę, okulary, mundur, baterię i kulki, a tu się okazuje, że nawet w lesie koło domu nie może grać, dopóki nie wyda jeszcze 200 PLN na midy.;)
J.K. 07.05.2018, h. 15:35 J.K.
Wiesz, współorganizowałem parę scenariuszy (nie mylić ze zlotami - filozofię mieliśmy kompletnie nie-zlotową. Z mil-simami też nie mylić, to były imprezy adresowane do ogółu lokalnej społeczności ASG). Limity amunicji były, i owszem - ale jedyne ograniczenie rodzaju magazynków dotyczyło tych z elektrycznym podkręcaniem (dozwolone tylko w karabinach maszynowych).

Czy te 500-600bb masz w dwóch hi-capach, czy w odpowiedniej ilości real/low/mic-capów (plus luzem w worku) to już nie robi wielkiej różnicy. Nie w sytuacji, gdzie scenariusz wymusza dużo marszu, a mało kontaktów ogniowych.

Z drugiej strony - jeśli masz w środowisku nowicjuszy, którzy jeszcze (z dowolnych powodów) nie obkupili się w magazynki i oporządzenie do ich przenoszenia, to zakazując hi-capów automatycznie wykluczać ich z udziału w imprezie.
Moim zdaniem - niech pójdzie na scenariusz choćby w trampkach i w dresie, z hi-capem pod repliką, i miejskim / szkolnym / codziennym plecakiem w roli oporządzenia. Nie będzie to optymalny szpej (i oczywiście nie będzie wyglądał uber-pro-taktycznie ;)), ale na kilkugodzinny scenariusz w lesie jak najbardziej wystarczy: niech się świeżak wczuwa :)
Errhile 14.05.2018, h. 10:10 Errhile
Fenr1r 07.05.2018, h. 14:08 Fenr1r
Foty CA nie wpadły tu przypadkowo, airsoftowa brać niech o tym pamięta ;)
Jasne, że pamiętam dlatego w lipcu 2018 r, będę na tej imprezie po raz 7.
Szyszkownik 10.05.2018, h. 22:53 Szyszkownik
No, no, no. Widzę, że to już nawet nie jest wiara i wytrwałość a po prostu istny fanatyzm...
Fenr1r 11.05.2018, h. 08:58 Fenr1r
Z fanatyzmem nie mam nic wspólnego - to raczej mój życiowy brak "napinki"
Szyszkownik 11.05.2018, h. 09:48 Szyszkownik
O ile CA było imprezą airsoftową, było okej, mimo wielu niedociągnięć. Od momentu zmiany koncepcji na manewry proobronne - podziękowałem. Airsoft to sport i zabawa, nie proobronność i polityka.
Fenr1r 11.05.2018, h. 10:04 Fenr1r
German_Gun_Fan 07.05.2018, h. 22:18 German_Gun_Fan
J.K midy to się chyba kupuje tylko po to żeby za każdym razem liczyć wciskanie strzykawki. Real Capy to są magi. Teraz da się kupić dobrego realcapa za 20zł nowego, albo sprzedają całe pakiety. Kupiłem stanagi specny chyba za 6 dych 5 sztuk i styka. Inaczej było 7- 8 lat temu. Po co komu replika za tysiaka jak żuli na chociaż 4 magi :/
Czy ja wiem? Midy są chyba najbardziej uniwersalne. Jak jadę na sima, to mogę ładować te rzeczywiste pojemności, a jak na zwykłą grę to odpowiednio więcej. W relau to masz tylko te 30 i koniec, a 4 ostatnie zostają w komorze, więc praktycznie masz tylko 26 kulek.

Ten tysiak to powiedzmy taka w miarę rzeczywista granica całkowitych kosztów, jakie trzeba ponieść na wejściu. Replika to tutaj 400-500 PLN. Poza tym jak na starcie kupisz ze 4 magi to musisz znowu wydać tak ze 50-100 PLN na kamizelkę, która nie będzie totalną padaką (nie liczę okazji) i ładowarkę. Jak ktoś pracuje to nie jest to aż taki problem, ale jak uczy się/studiuje to już tak.
J.K. 08.05.2018, h. 08:36 J.K.
Agapow 07.05.2018, h. 22:53 Agapow
Bardzo zabawny artykuł. Wiele się nauczyłem :D
Jeżeli to nie sarkazm - to dzięki. Się starałem.;)
J.K. 08.05.2018, h. 08:37 J.K.
To nie sarkazm. To długi artykuł, a ja doczytałem do końca.
Agapow 10.05.2018, h. 14:56 Agapow
German_Gun_Fan 08.05.2018, h. 10:03 German_Gun_Fan
J.K z kosztami na wejście masz rację. Teraz już polecę na offtopie ale pochwalę się, że obracając drobnymi gratami w ciągu około 2 miesięcy złożyłem ze złomu sprawną replikę, zrobiłem w pełni funkcjonalną kamizelkę na bazie czegoś bardzo nieudanego i z tego co widzę po tabelce nie przekroczyłem 600zł ze wszystkim. Nic nie brakuje. Dać się da tylko trzeba łowić okazje, naprawiać, szyć itd ;) Strzelanie ze świadomością że masz poniżej 30 kulek w magu, tylko semi lub krókie 2 strzałowe serie, trening szybkiej wymiany maga lub dobycia boczniaka, który faktycznie na każdej strzelance jest używany, drille, to wszystko nie każdemu może się podobać ale sam sobie nie wyobrażam zabawy bez tego.
Dla każdego coś miłego.;)

Sam ładuję sobie 1,5-2 razy więcej niż real. Zależenie od gry. Faktycznie jest z tego więcej zabawy niż z siania na wszystkie strony na zasadzie "wystrzel 300 pocisków, a któryś na pewno trafi".

Chociaż czasami ładuję pełne pojemności, jak na imprezie trafia się zbyt wielu ludzi odzianych w "plot armor".;)

Jasne, że da się skompletować sprzęt za względnie niewielkie pieniądze, jak się łowi okazji po komisie/allegro/olx. Rzecz w tym, że niestety nie każdy ma na to czas i wiedzę.

Chociaż jak tak patrzę, to sam prawie zawsze szukam okazji kupując coś nowego, bo po co przepłacać.
J.K. 08.05.2018, h. 10:38 J.K.
Przejdź na początek list komentarzy

Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany.


Wyświetleń: 12384

Polecamy

Sponsorzy

Action Army (silver sponsor)
Modify (silver sponsor)
Specna Arms (silver sponsor)

Imprezy patronowane

Survival Force Expo 2018
Reklama

Artykuły

Reklama

Wspierają nas

Sklepy:
Gunfire.pl

Współpracujemy


Media:
airsoftnews
equipped
miekkopowietrzni
Przegląd Strzelecki - Arsenał

Lokalne środowiska:
weekend-warriors
kpasg
rus-mil

Wydawnictwa

Nawigacja

Najczęściej poruszane